STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
SONIA
Wiek: 3-5
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Tęczowy Most

25.02.2012

Sonia trafiła do schroniska wczoraj, została oddana przez właściciela, który planuje wyjazd za granicę.
Bokserka mieszkała u właściciela na zewnątrz, jest zaniedbana, brudna, wychudzona. Do schroniska trafiła bez szczepień.

Sonia przeszła pod opiekę naszej Fundacji, zamieszkała w domu tymczasowym u Michała w Bydgoszczy.

Relacja Michała:

"Sonia jest uroczą, delikatną, piękną bokserką, która jest bardzo zagubiona, ponieważ nie wie co się z nią dzieje. Jej urok to nie tylko piękno, ale również delikatnie wystający języczek i mały przodozgryz.
Bardzo prawdopodobne, że wcześniej przebywała na dworze, ponieważ ma na karku i przy kuprze lekko wydłużoną sierść. Jest troszkę wychudzona.
Z informacji byłego właściciela wiemy, że wychowywała się z dziećmi i mieszkała z kotem.
Jak wychodziliśmy ze schroniska tak bardzo się cieszyła, że aż idąc skakała :) Do samochodu wsiadła, jakby był to jej normalny środek lokomocji i położyła się natychmiast. W domu od razu wypiła pół miski wody i troszkę podjadła.
Przejęta tym wszystkim po prostu się położyła i zasnęła.
Potrafi skraść każde serce..jej urok, piękno i to coś...
Teraz potrzebuje prawdziwej miłości, którą będzie miała szansę odwzajemnić już na zawsze... "

13.03.2012

Sonia zamieszkała w nowym domu w Gorzowie Wielkopolskim.

Relacja z nowego domu:

"Witamy z nowego domu Sonii.
Podróż przebiegła bez żadnych problemów. Z 3 przerwami na siku Sońka przespała całe 3,5 godziny jazdy. Po przyjeździe na miejsce i po szybciutkim siku poszłyśmy do domu.Tam, najpierw upięta na smyczy zapoznała się z lokatorem - Panem Platonem  i pokazała się kotom. Potem już bez kłopotów rozpoczęła zwiedzanie swojego nowego lokum. Poznanie z jednym z kotów nie przebiegło tak, jak liczyliśmy i teraz dziewczyny omijają się szerokim łukiem, patrząc na siebie spod spuszczonych rzęs.:)
Pierwszego dnia w domu postanowiliśmy pokazać jej, ile ma miejsca do szaleństw. Pół drogi na smyczy, a reszta już bez. Sonia chciała polatać, a jednocześnie chciała być blisko. Ale w końcu rozszalała się i boksiowa natura zaowocowała skokami  i tarzaniem się w liściach.
Sonia bez problemu przyjmuje leki, jeść dostaje w małych porcjach  w odstępach maksymalnie dwugodzinnych. W ten sposób, małymi porcjami jedzenia, chcemy zapanować nad rozwolnieniem.
Ma bardzo niski, donośny głos, gdy szczeka Pan Platon się zrywa i próbuje jej  "pomagać".
Bardzo ładnie reaguje na imię, jest posłuszna .Pierwszej nocy bez zastanowienia, po prostu władowała się nam do łóżka.Oczywiście zrobiliśmy jej miejsce i troskliwie okryliśmy zapasową kołdrą :)
Wita nas boksiowym tańcem, precelkami , podszczekiwaniem i skokami. Z maślanymi oczami podchodzi do dzieci - zwłaszcza do córki , kładzie jej głowę na kolana  i czeka na pieszczoty. Z zainteresowaniem zerka do świnki morskiej, ale nie próbuje jej jeść.
Absolutnie nie brudzi w domu i nie niszczy . Próbuje bawić się piłką ale musi się tego nauczyć.
Dziś byłyśmy u weterynarza. Pan doktor pooglądał, pogadał z nią, zapoznali się i wygląda na to ,że polubili.Teraz będziemy  po kolei eliminować problemy. Rozpoczynamy od biegunki, później kolejne badanie krwi i w zależności od wyników - kolejne działania. Oczywiście skupiamy się głównie na nerkach, ale sprawdzić musimy wszystko.
Dziewczyna  bardzo dużo śpi, jednocześnie pilnując, bym była blisko.Gdy idę do kuchni, zrywa się i idzie za mną.Tam się kładzie i .....śpi. Gdy wracam do pokoju, idzie na swoje legowisko lub włazi na kanapę i ....śpi.  Byle blisko, byle w pobliżu człowieka :)

Z całego serca dziękuję Fundacji za to, że nam zaufała. Dziękujemy Michałowi za wspaniałą opiekę nad naszą dziewczyną, Pani Ali, Germaine i Oli za to, że zdecydowały się właśnie na nas. No i Pauli za to, że poświęciła swój czas i przyjechała nas sprawdzić.

i ....dziękuję człowiekowi, który Sonię porzucił, bo swoją tępotą i brakiem szacunku do zwierzęcia sprawił, że  w naszym domu po długiej przerwie, znów zamieszkał Bokser. Nasza rodzina znów jest w komplecie."

27.02.2013

Dostaliśmy nową relację od Oli, opiekunki Soni:

"Witajcie.
Za kilka dni stuknie rok odkąd Sonia jest z nami. Nie wiem kiedy, nie wiem jak .....wiem, że 10 marca będziemy obchodzić Sonikowe urodziny.
Hau hau !!
to ja- Sonia. Spodobało mi się to imię , moi ludzie dobrze zrobili, że go nie zmienili. Czasem mówią do mnie "nynek" albo "nynol" - tak chyba mówili do tej bokserki którą kochali wcześniej. Mówią, że jestem do niej bardzo podobna. Że jestem tylko większa troszeńkę i umiem szczekać a ona nie umiała.
Czuję się o wiele lepiej. Ostatnio byłam na pobraniu krwi. Ale się namęczyły te dziewuszki, dwie były i zupełnie nie ogarniały tematu.Mało mi łapy nie oderwały, czekałam czy zawołają jeszcze kolejne dwie czy w końcu mnie zostawią w spokoju.
Później pojechałyśmy po wyniki.
Nie wiem co było na tej kartce napisane ale pańcia się poryczała - nie rozumiem ludzi - cieszą się to płaczą, są wkurzeni - też płaczą. Dałam jej buziaka.....Zadzwoniła do Pana i powiedziała, że wyniki są wspaniałe i że bardzo mi się polepszyło od tych leków, które dodają mi do białej miski przed posiłkami :)
W moim domu jestem szczęśliwa. Czuję się dobrze i wszystkich Was pozdrawiam,,,,,,,,,,,

Tak naprawdę nie wiem co ona myśli. Wydaje mi się, że jest szczęśliwa.Nie chodzi smutna, cieszy się gdy wracamy do domu. Słucha uważnie gdy do niej mówimy. Nie niszczy, chwilowo przestała pożerać klamki. Kilka razy załatwiła się w domu, ale zawsze pod drzwiami. Musiało się to zdarzać wcześniej ponieważ na początku tratując nas uciekała z domu gdy otwieraliśmy drzwi. Gdy wołałam to z paniką w oczach czołgając się i telepiąc ze strachu ...wracała. Ale przez ten rok przytrafiło się jej TO z 5 razy a po drugim razie zrozumiała, że pańcia nie może jej zbić bo szybko leci z rolką ręczników kuchennych by TO zebrać bo TO cuchnie. Gdy zauważyła, że nie ma problemu z brudzeniem w domu, że nikt nie krzyczy i nie leje bardzo się uspokoiła. Jeśli wychodzimy na dłużej zawsze przychodzi mama i zabiera ją na spacer. Nie chcę przeciążać jej pęcherza ponieważ w dalszym ciągu jest problem z trzymaniem moczu. Dostaje aktualnie lek - propalin i na razie lek działa a ona czuje się lepiej. Próbowałam kilka razy lek odstawić, ale najdalej po 3 dniach z dziewczyny się lało więc lek z nami zostaje i na razie prób odstawianie nie będzie. Za to do dziś gdy krzyknę choćby wołając dzieci z ich pokoi otwiera drzwi i ucieka na dwór.
Dziewczyna dostaje karmę weterynaryjną serii RENAL. Miałyśmy dość duży problem z sierścią. Wypadało jej tego tyle, że odkurzanie 3-4 razy dziennie to norma. Nawet sama Sonia była czyszczona odkurzaczem. Ze względu na nerki nie mogę podawać jej suplementów diety ponieważ zawierają fosfor lub potas.
Zupełnie przypadkiem dzwoniąc do hurtowni w sprawach służbowych spytałam o karmę renal i okazało się, że hurtownia owszem, dysponuje i chętnie sprzeda. I w ten oto sposób natychmiast, bez żadnego przestawiania Sonia przeszła na Eukanubę. Udało się nie zaliczyć rozwolnienia, burczenia w brzuszku i wydalania wszystkiego co zjadła. Karmy nie chciała jeść pierwsze dwa dni, później się dziewczyna przełamała i zjadła. Efekt właściwie natychmiastowy, z panny się nie sypie, sierść jest piękna, lśniąca i mocna. Do tego dodaję jej łyżeczkę oleju i surowe żółtko co kilka dni. - po uzgodnieniu z wetem. Skończyły się szkaradne bąki a kupy jest dużo mniej czyli karma jest lepiej przyswajana.
Sonik nie sypia w łóżku, ma 2 legowiska. Za to rano, gdy mąż idzie do pracy Sonik po cichuteńku włazi na łóżko i kładzie się na jego miejscu. A gdy czasem szybciej wrócę z pracy i zerkam przez okno to widzę pannę śpiącą na kanapie :)
Uwielbia dzieciaki, przytula się całym ciałem, kładzie głowę na kolana....
Waga dziewczyny - 22,5 kg. ważona kilka dni po przyjeździe do nas, po stresie i mega rozwolnieniu miała ok 16 kg.doktor mówił, że jeśli osiągniemy 20 kg to będzie sukces.Tak więc parcie na sukces mamy ogromne bo ostatnie badania krwi pokazały :
mocznik poprzednio - 128 mg/dl - ( norma - 20 -45 )
mocznik teraz - 35,9 !!!!!!!!!
kreatynina poprzednio - 2,96 mg/dl - (norma 09-1,7)
kreatynina teraz - 2,6

tak więc wyniki ogromnie się różnią, parametry się bardzo zmieniły. Niestety nie sprawiło to tego, że możemy odstawić inny lek. Najważniejsze jednak jest to, że dziewczyna wygląda i czuje się lepiej. Może przy tych parametrach doktor zdecyduje się na przeprowadzenie zabiegu usunięcia guzów z dziąseł. Fetor wydobywający się z fafli naszej psiej córki jest powalający, do tego guzy są na tyle duże że prawdopodobnie gryzienie sprawia jej ból. Za to chętnie je karmę zalaną wodą.
Jest wielbicielką wędzonych uszu i kurzych łapek. Niestety dostaje bardzo rzadko bo nie wolno...... lubi bardzo mocno miętowe ciastka ale nawet one nie potrafią uratować jej oddechu. Uwielbia też ryż z marchewką i wciąga go bez żadnych dodatków.

Na specjalnym plakacie ustawionym u mnie w pracy Sonia prosi o przekazywanie 1 % na konto Fundacji dzięki której mamy siebie :)"

 

14.09.2015

Dostaliśmy smutną wiadomość z domu Soni. Bokserka ostatnio bardzo choruje...

Relacja Oli:

"Sonia....jest u nas kolejny dzień, tydzień, miesiąc, rok.....ale to już rok ostatni. Stan zdrowia naszej dziewczyny nagle bardzo mocno się pogorszył. Waga z osiagniętych 22 kg  spadła w ciągu 2 tygodni  do 18 kg, kolejny tydzień to utrata kolejnych 2 kg.....Sonia waży i wygląda tak, jak...w dniu, w którym do nas przyjechała. Skóra i kości

Gdy po kilku dniach od spadku kondycji nie zaobserwowaliśmy poprawy, pojechaliśmy do lecznicy. Zrobiono Sonikowi wszystkie możliwe badania. Wyniki są bardzo złe. Nerki odmawiają współpracy, Sonik  jest słaby, dużo śpi, je i pije normalnie, przyjmuje lek  i tylko dzięki temu wciąż jest z nami.

Każdego dnia patrzymy, obserwujemy i czekamy......

Umowa z doktorem jest taka, że do czasu, gdy Sonia ogarnia  pięć parametrów, nazywanych przez nas  gwiazdkami, nie ingerujemy w jej organizm i pozwalamy cieszyć się życiem.

Nasze gwiazdki to :

* picie

*sikanie

*jedzenie

*kupa

*motoryka i ogólne zachowanie

Brak którejkolwiek z gwiazdek oznaczać będzie zatrzymanie nerek a co za tym idzie ... śmierć.

Do maja wszystko było dobrze. Sonia wyglądała pięknie, bawiła się  z naszą drugą  bokserką - niewidomą i niesłyszącą Molli.

Dziewczyny spały razem, wygłupiały się, podkradały sobie smakołyki. Ładowały się do łóżek, gdy nikt nie widział. Dzielnie towarzyszyła im w tych przygodach trzecia sunia - yorczka - też z odzysku -9 letnia Sisi. Gdy Molli odeszła za daleko od domu, Sonia szukała jej, szła po nią a  potem prowadziła do domu a Molinka  opierała fafle na jej mini  ogonku.

Rok temu dziewczyny były ze mną nad jeziorem, opalały swoje rude zadki i moczyły nogi w wodzie  i szalały na piasku i  przed domkiem. W tym roku ze względu na stan Sonika nigdzie się nie wybraliśmy. Wakacje spędziliśmy  w  domu. Są to raczej  nasze ostatnie wspólne  wakacje, nie potrzeba dziewczynie podróżnego stresu, nie dałaby rady spacerować po lesie, bo męczy się błyskawicznie a tu ma swoje kąty, swoją budę, którą zabrała kotom i do której namiętnie się ładuje, swój prywatny las, po prostu jest u siebie.

Na razie zdarza się, że się Sonik przewraca i nie może wstać, ale zawsze jest ktoś kto podejdzie, pomoże, podniesie i dziewczyna idzie dalej. Ale zwalamy to na  brak masy mięśniowej , jest  chuda i słaba , dupinę na chudych nogach ciężej jest przecież utrzymać.

Niestety, bardzo mi przykro, że nie mamy dobrych wiadomości. Zabieraliśmy ją do nas chorą w pełni świadomi na co się piszemy. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że łatwo nie będzie.  Nie wiem tylko  czy bardziej jest mi szkoda Soni czy moich dzieci, które będą musiały z nią przez to przejść. Ale są przygotowane. Chcą być przy niej do końca więc będą - taka ich wola.  To jedyny minus adopcji zwierza  chorego lub starego ......ten czas,  którego od losu dostajemy  za mało....... :(

na 2 zdjęciach  dziewczyny są w jednym , teraz już tarasowym  legowisku. Między zdjęciami  jest ok 1,5 miesiąca odstępu. Na tym z  Molli  uświnioną ziemią  dziewczyny uwiecznione zostały  14.09.15"

 

 

 

16.10.2015

Dostaliśmy bardzo smutną wiadomość od Oli, opiekunki Soni...

Sonia odeszła, pozostawiając swoją rodzinę w żałobie i cierpieniu...

To było nieuniknione i wszyscy wiedzieliśmy, że śmierć zaczęła się upominać o naszą byłą podopieczną, która już w chwili adopcji cierpiała na niewydolność nerek. Ola dała jej ponad 3 lata życia w pełnym miłości i troski domu.

Pożegnanie:

"Witam.

Z ogromnym żalem chciałabym poinformować, że 13 października 2015 o godzinie  14  przestało bić serce Soni. SuperSonik był słaby, zwracała  jedzenie, w niedzielę zaczęła chlustającymi wymiotami zwracać wodę. Nie było sensu znęcać się nad nią dla zaspokojenia swoich odczuć. Doktor przyjechał do domu, zrobił co trzeba.
Nasza dziewczyna  nie była ani przez moment sama, byłam przy niej, trzymałam za łapę, miętoliłam ucho i fafle i przepraszałam .....że nic więcej zrobić nie mogłam.
Była z nami 1077 dni.
Bardzo dziękuję SOS za te 1077 dni. "
Olcia, my dziękujemy Tobie...
Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.