Luis to jeden z 3 braci, którzy w niedzielę przeszli pod naszą opiekę. Właściciel osobiście przywiózł boksery do siedziby fundacji, podpisał zrzeczenie i przekazał psy pod nasze skrzydła. Jak opisał właściciel:"Drugi - Luis to cała mama. Odważny, mądry, energiczny, który cały czas przebywa tylko z mamą. To bardzo rodzinny Bokser, który uwielbia siedzieć na krześle, oraz może zalizać na śmierć!!!"
Wczoraj cudny Luis odwiedził lecznicę, przeszedł podstawowe badania, (jest wnętrem jednostronnym), został zaczipowany, a dziś pojechał do domu tymczasowego, który stanie się jego domem stałym po wykonaniu zabiegu kastracji. Zgodnie z tym jak opisał boksera właściciel, Luis jadąc do domu usiłował zalizać swojego nowego, młodego pana i ładował się na kolana.
W zeszłym tygodniu cudny Luis pojechał do domu tymczasowego, który stanie się jego domem stałym po przeprowadzeniu zabiegu kastracji.
Relacja Pani Grażyny, opiekunki Luisa:
"Dzień dobry. Parę słów o Luisie.
Luis u nas czuje się już bardzo pewnie i swobodnie. Przez pierwsze trzy dni był lekko wycofany, ale nie przestraszony. Teraz z wysoko zadartym ogonem przechadza się po bliższej i dalszej okolicy. Dzisiaj zabrałam go na dłuższy spacer po mieście. Nie bał się samochodów i w ogóle miejskiego hałasu. Ciekawi Luisa dosłownie wszystko: rozmawiający ludzie, kierowca parkujący samochód, bawiące się dzieci. Przysiada wtedy i intensywnie wpatruje się w to, co aktualnie go interesuje. Głowa chodzi mu jak peryskop. Zabawnie wygląda. Oczywiście tym swoim wyglądem budzi bardzo dużo pozytywnych emocji u ludzi, którzy go mijają. Niektórzy chcą nawet tulić się do niego. Nie broni się przed tym, no chyba, że w pobliżu znajduje się pobratymiec. Strasznie chce się wtedy bawić, niestety w okolicy nie ma jego rówieśników. Sami kilkulatkowie. I tylko niektórzy cierpliwie znoszą jego zaczepki. Obskakuje ich radośnie jakby miał sprężyny w łapach. No, ale od czego jest jego "pańcia"? Ja się z nim siłuję. Podbił serca wszystkich domowników, starszych i młodszych. Szybko zrozumiał, że wyjścia na podwórko służą nie tylko zabawie. Wydaje się naprawdę pojętnym psem. Fajnie jest znowu znaleźć psią sierść na ubraniu i narzucie kanapy. Zdrowie. Generalnie jest w dobrej formie. Cierpi tylko na dolegliwości jelitowe: luźne kupy i śmierdzące bąki. Przy pomocy weterynarza usiłujemy dojść czy to tylko gwałtowna zmiana karmy, czy uczulenie na kurczaka. Jest lepiej, ale najbliższe dni pokażą co jest ostateczną przyczyną. Mimo tego dyskomfortu przez półtora tygodnia przybrał na wadze 1,3 kg., sierść ma lśniącą. Czeka go jeszcze odrobaczanie i doszczepienie ok. 8 X. We wtorek minie 2 tygodnie jak pojawił się u nas a już nie wyobrażamy sobie, że mogłoby go nie być. Dziękuję, że mógł stać się członkiem naszej rodziny."
Za wizytę i szczepienie Luisa w lecznicy musimy zapłacić: 97 zł, fvat numer 11/10/2018.









Dostaliśmy kolejną relację i zdjęcia od opiekunki Luisa:
"Dzień dobry. Przesyłam garść informacji o Luisie.
Luis właściwie wygląda na psiego młodzieńca a nie na szczeniaka, który 11 dni temu skończył 6 miesięcy. Waży 25 kilogramów a energia dosłownie go rozsadza. Gdy widzę, że zabawy ze mną są już niewystarczające aby "energetycznej pary" trochę wypuścić, to idziemy do psiej "spacerowni" w której, na szczęście, spotykamy psiaki dorównujące mu wzrostem i siłą. Luis jest najmłodszy. 2-3 letni koledzy (bo są to najczęściej samce) szaleją z nim, starsi i stateczni dają mu lekcje dobrego zachowania, bo Luis w tych swoich psich wygłupach czasem się zapomina. Nie są to jednak bolesne upomnienia. Mój mały-duży boksio lubi wszystkie stworzenia: ptaki, koty, martwe szczury, muchy, ze wszystkimi chce się zaprzyjaźniać. Taka to sympatyczna boksiowa natura, będąca czasem kłopotliwą, gdy chce kumplować się z każdym przechodniem. Zdrowie i apetyt Luisowi dopisują, członkowie rodziny najstarsi i ci najmłodsi przepadają za nim. Jest rozpieszczany, zwłaszcza przez seniorkę rodu."




Dostaliśmy relację i zdjęcia od opiekunki Luisa:
"Dzień dobry. Przesyłam słów parę o moim słodziaczku. Zdrowe i duże z niego psisko. Chociaż , prawdę mówiąc, ma bardzo delikatny żołądek i czasami swoją chęć zjedzenia jakiegoś ,nawet małego, smakołyczka przypłaca luźną kupą. Waży prawie 31 kilogramów i jest bardzo silny. A przecież dopiero za 9 dni skończy 9 miesięcy. Gdy mówię to zainteresowanym nim ludziom, mocno są zdziwieni.
Prawdziwy z niego wulkan energii, uwielbia bawić się z wszystkimi koleżkami, chociaż ci mniejsi są mocno wystraszeni i w zasadzie wolą trzymać się z dala. Kocha dzieci, stąd jeśli tylko może to również próbuje zaglądać do wózków dziecięcych. Z moim wnukiem, jak widać na zdjęciu, lubi się siłować i ścigać po piłkę i inne zabawki. Obudził się w nim obrońca domu i rodziny; od jakiegoś czasu na niecodzienne odgłosy z klatki schodowej reaguje warczeniem, a czasami nawet szczekaniem. A szczeka pięknie, niskim i głębokim głosem. No i jak każdy boksio uwielbia przytulanki i inne postaci "miziania się". Pozdrawiam serdecznie."




Dostaliśmy nową relację i zdjęcia od opiekunki Luisa:
"Dzień dobry.
Dłuższy czas nie odzywałam się z powodu zajęć związanych z pracą oraz z racji tego, że musiałam skupić się na zdrowiu Luisa. Luis od lutego zaczął cierpieć na dolegliwości jelitowe: robił brzydkie kupy, skubał często trawę, zdarzało się, że wymiotował no i nie zawsze miał dobry apetyt. Dziwne, bo mimo tego, przybierał systematycznie na wadze. U weterynarza, po badaniu kału, wyszło, że ma lamblie. Został przeleczony. Kupy zasadniczo nie poprawiły się. Pobrano mu krew na szeroki profil jelitowo-trzustkowy, no i zdiagnozowano u niego przewlekły stan zapalny trzustki. Przeszedł na dietę trzustkową. Kupy były systematycznie badane. W tabletkach ma uzupełniane enzymy, bierze też Bioprotect. I tak to się ma. Ostatnie badanie z krwi na konkretne enzymy jest dużo lepsze, wobec tego wprowadzam mu karmę (w konsultacji z wet.) gastro intensiv, ale z trochę większą zawartością tłuszczów. Na diecie beztłuszczowej schudł 2 kilogramy. Teraz waży 31,300 kg. A przed leczeniem ważył 33 kg. Humor Luisowi dopisuje, garnie się do ludzi i większości psów. Chociaż hormony zaczynają mu buzować i miał już dwie awantury z dominantami; jedna z nich zakończyła się nawet zadrapaniami. Ale to nie Luis zaczynał. Linieje na potęgę i trochę trwało zanim pojął, iż gumowa szczotka nie służy do zabawy, tylko do szczotkowania. To tyle na razie. Do usłyszenia."



Dostaliśmy nową relację i zdjęcia z domu Luisa:
"Dzień dobry.



Dostaliśmy nowa relację i zdjęcia z domu Luisa:
"Dzień dobry.
Dawno nie pisałam o Luisie. Wobec tego parę słów o nim. Mieliśmy wspaniałe wakacje. Spędziliśmy miesiąc czasu nad polskim morzem. Załączone zdjęcia są właśnie z tego miejsca. Luis okazał się prawdziwym wilkiem morskim . Po raz pierwszy był nad dużą wodą. Zero strachu przed falami. Zanurzał głowę razem z uszami. Obawiałam się jak zniesie wysokie temperatury na plaży ale radził sobie znakomicie; gdy było mu za ciepło to po prostu kładł się na brzegu i pozwalał aby oblewały go fale. Miło było patrzeć. A tak wielka piaskownica, jaką była plaża, wprowadziła Luisa w stan niemal ekstatyczny. I nikt nie zabraniał mu kopać. Przekopał pół plaży. Czas spędzał więc bardzo pracowicie. Poza tym budził wiele pozytywnych emocji wśród wczasowiczów. Apetyt mu dopisywał. Po wypiciu połowy Bałtyku i zjedzeniu tyle samo piasku z plaży, po powrocie do domu, całkowicie mi się rozregulował. Stracił apetyt, uszy mu zaczęły dokuczać i mocno gryzł łapy. Wyniki wykazały bardzo silną reakcję alergiczną. Antybiotyk i sterydy dopiero teraz uspokajają sytuację. Nie wiem dokładnie kiedy będę mogła go wykastrować. A chciałabym zrobić to jak najszybciej, bo mój Luis zaczyna poznawać swoją moc i na niektórych kolegów (nielicznych, na szczęście) patrzy jak na chłopców do bicia. Waży 32,800 kg. Pozdrawiamy serdecznie."




Luis przeszedł jakiś czas temu zabieg kastracji, bokser zostaje na stałe w swoim Domu Tymczasowym.
Relacja opiekunki:
"Dzień dobry.
No i Luis od dwóch dób jest kastratem. Przy okazji, jak widać na załączonych dokumentach, zostały dokonane dwa dodatkowe zabiegi: solidny przegląd nosa i usunięcie tajemniczego guzka, który na szczęście okazał się kaszakiem. A z tym jego nosem, to grubsza historia. W czerwcu miał bardzo silny wyciek ropny z obu dziurek. Bardzo się męczył. Okazało się, że to na tle alergicznym. A na początku grudnia zaczął kichać i kaszleć. Podobno jakiś psi wirus nękał psiaki w Białymstoku. U Luisa, jak zwykle, nic nie jest proste i ponownie zaczął się ropny wyciek z nosa. Walczyłyśmy z weterynarką z tym problemem miesiąc. Od 1 I jest na sterydzie calcort. Problem minął. Ale w związku z tym, że brał antybiotyki to kupy się pogorszyły i zaistniała konieczność ponownej aplikacji Amylactiv. No i gdy w końcu wszystko się unormowało to nastąpiła szybka decyzja o kastracji połączona z rinoskopią. Biedaczek Luis jest obrzęknięty (w operowanej części) i ma krwawe wybroczyny, ale wczorajsze USG nie wykazało żadnych niepokojących zmian. Dostał leki i jest nieszczęśliwy, że czasem musi nosić ochronny "kołnierz". Poza tym jest fajnym psiakiem. Mam nadzieję, że w tym roku, podobnie jak w 2019, wyjedziemy na miesiąc nad morze. Już się cieszę na tę myśl. Zdjęcia Luisa, ze spacerów, są ze stycznia tego roku, przed kastracją.
Pozdrawiam serdecznie, powodzenia we wszystkim w nowym roku. Grażyna D"



Nasza Fundacji nie prowadzi adopcji zagranicznych.
Informujemy, że nie mamy nic wspólnego z działaniami Fundacji Boksery w Potrzebie oraz Stowarzyszenia Boksery Niczyje
Rozliczenie PIT we współpracy z Instytutem Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.
Ta strona używa ciasteczek (cookies), bez nich nie byłoby możliwe tworzenie Zbiórek.
Copyright © 2023 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych
Projekt i realizacja Agencja Social Media Pollyart