Luluś przeszedł kilka dni temu zabieg kastracji w narkozie wziewnej.
W Sobotę po Lulusia do Fundacji przyjechała Pani Wioletta z córką. Luluś był bardzo zestresowany całą sytuacją, wzięty na ręce zaczął się trząść, a jego przyjaciółka Trufla niespokojnie biegała po posesji i szukała Lulusia.
Pani Wioletta podjęła decyzję, że zabiera też Truflę, co bardzo nas ucieszyło, a najbardziej Lulusia i Truflę :-)
Relacja:
"Szczekają na siebie w lustrze. Biegają dookoła mieszkania, bo odkryły, że jak wejdą na werandę z jednego pokoju, mogą wrócić drugim wyjściem z drugiego. Tylko firanki fruwają. I oczywiście wszystkie kapcie na chmurkach. Małe zgagi. Już nawet babcię z naprzeciwka pokochały. Na spacerze nie dałam rady zrobić zdjęcia, bo plątały smyczki. Luluś podskakuje, jest jak u siebie. Trufla ostrożna i nie od razu przychodzi na rączki. Woli sama się łasić i lizać. Potem ucieka. "







