Vika miała gości! W przypadku głaskania i tulenia jej wystąpiła wzmożona rotacja.
Relacja Ani:
"Niesamowicie przyjemnie jest mieć w siedzibie Fundacji swój kubek (a nawet dwa!), swój pokój (tymczasowo, ale jednak swój) i SWOJE psy. Zawsze wydawało mi się, że do tej ostatniej kategorii zaliczyć będę mogła najbardziej zwariowane boksery, które nie potrafią usiedzieć pięciu minut. Viki troszeczkę zmieniła moje myślenie i sprawiła, że zakochałam się w kudłatej, spokojnej kuleczce, która potrzebuje człowieka, jak tlenu i przy nim... rozkwita. To była miłość ze wzajemnością. Malutka potrafi wtulić się w człowieka i nie ruszyć się nawet o milimetr, jakby się bała, że jej najmniejszy ruch spowoduje to, że pójdzie w odstawkę. W nocy układa się na poduszce (najlepiej nad ludzką głową) i spokojnie śpi. Nie brudzi, ale głośno domaga się uwagi. Szczekać przestaje, kiedy pojawia się człowiek. Wtedy zaczyna się cieszyć. Jeśli ludzkie ręce są zajęte Viki to rozumie i siada przy nogach. Grzecznie czeka. Ta sunia potrzebuje kogoś, kto ma kolana, ręce i poduszki wręcz stworzone dla takiego psa. Potrzebuje czasu, miłości i troski. Nic jej więcej do szczęścia nie potrzeba. "